11/06/2016
Kiedy tylko zobaczyłam Metal Manix od razu się w tym efekcie zakochałam. Najlepsze jest to, że bardzo spodobał Mi się złoty efekt. Co w tym ...
Kiedy tylko zobaczyłam Metal Manix od razu się w tym efekcie zakochałam. Najlepsze jest to, że bardzo spodobał Mi się złoty efekt. Co w tym dziwnego? Ja nie lubię złota! Zdecydowanie bardziej lubię srebro. Zarówno w biżuterii jak i kolorystycznie, a tutaj jest odwrotnie. Planuje też kupić pozostałe kolorki, bo rodzinka MetalManix znacznie się powiększyła.
Dzisiaj opiszę Wam krok po kroku jak go aplikować, a na koniec pokaże jak wygląda na paznokciach. Pierwszy raz zobaczycie moje paznokcie, których sama nie robiłam. I wiecie co, lubię jak Mi ktoś robi paznokcie. Zwłaszcza jeśli robi to ktoś tak doświadczony i utalentowany jak Marcelina.
Paznokcie wykonane bardzo dawno temu i niektórzy mogli nawet zobaczyć niezły odrost przy nich na See Blogers. Wyglądały jednak tak ślicznie, że nie chciałam ich zdjąć. Zresztą sami zobaczycie.
Jak aplikować Metal Manix
Krok 1
Wykonujemy paznokcie jak zwykle. Pomijamy jedynie nałożenie Topu. Czyli- baza, kolor x2. Gel Brush idealnie nadaje się pod efekt Metal Manix. Najlepiej użyć koloru białego lub czarnego.Utwardzamy.
Krok 2
W warstwę dyspersyjną wcieramy brokat. Możemy użyć aplikatora albo palca. Osobiście wolę robić to palcem. Wcieramy pyłek kolistymi ruchami do momentu uzyskania ładnej tafli. Nie robimy tego za mocno aby nie ścierać brokatu.
Krok 3
Szczoteczka (pędzlem) delikatnie otrzepujemy paznokcie z nadmiaru pyłku.
Krok 4
Zabezpieczamy nasze dzieło topem i utwardzamy w lampie ok. 60 sec. Pamiętając o zabezpieczeniu wolnego brzegu. Jeśli nie jesteśmy pewni czy top idealnie pokrył naszego paznokcia nakładamy 2 cienką warstwę. Jest to bardzo ważne ponieważ w miejscach nie zabezpieczonych topem efekt zwyczajnie się zetrze.
Krok 5
Przecieramy paznokcie cleanerem. Można pominąć jeśli użyliśmy Dry Top.
Krok 6
Nawilżamy skórki oliwką w celu ich odżywienia.
Bonus
Jak zauważyliście po podpisie na zdjęciu paznokcie zostały wykonane przez niesamowicie uzdolnioną Marceline Dudek. Jakiś czas temu miałam przyjemność robić za jej testowa modelkę kiedy to ćwiczyła przed mistrzostwami. Stworzyła wtedy ona na moich paznokciach takie oto cuda:
Niesamowite prawda? Pamiętajcie, że są to paznokcie szkoleniowe wykonane pod mistrzostwa. Nie nadają się do codziennego noszenia, bo są bardzo długie i cienkie jak papier. Jestem pod niesamowitym wrażeniem takich paznokci, bo nawet nie zdawałam sobie sprawy ile pracy wymagają. W życiu chyba nie będę w stanie takich zrobić.
Jak Wam się podobają takie paznokcie?
11/03/2016
Kolejny kolor zapomnianych lakierów Eveline. Tym razem pokaże Wam nieco ciemniejszy kolor niż ostatnio. Jest to również lakier holograficzn...
Kolejny kolor zapomnianych lakierów Eveline. Tym razem pokaże Wam nieco ciemniejszy kolor niż ostatnio. Jest to również lakier holograficzny, ale ten ma zdecydowanie lepsze krycie niż poprzedni który pokazywałam <TUTAJ>
Eveline miniMax #407 ma świetne krycie. Na paznokciach mam 2 warstwy lakieru czyli znacznie lepiej niż poprzedni. Tak więc krycie tych lakierów zdecydowanie zależy od koloru. Im ciemniejszy tym mniej warstw wymaga :)
Aplikacja jest bezproblemowa. Lakier nie smuży, ani nie spływa z paznokci mimo tego, że jest dość rzadki.
Lakier ma bardzo wysoki połysk i tym razem postanowiłam niczym go nie przykrywać. Tak więc ten błysk na zdjęciach to zasługa tylko Eveline.
I jak Wam się podoba?
10/29/2016
W necie sporo jest instrukcji jak wykonać manicure hybrydowy w domowym zaciszu. Ja również postanowiłam wtrącić swoje 3 grosze i stworzyłam ...
W necie sporo jest instrukcji jak wykonać manicure hybrydowy w domowym zaciszu. Ja również postanowiłam wtrącić swoje 3 grosze i stworzyłam ten post. Może akurat części z Was okaże się pomocny.
Co będzie nam potrzebne:
- lampa UV lub LED
- pilniczek
- buffor
- waciki bezpyłowe
- cleaner
- baza hybrydowa
- lakier hybrydowy
- top hybrydowy
- oliwka do skórek
Krok 1
Przygotowanie płytki paznokcia
Na wstępie musimy przygotować płytkę paznokcia. Jest bardzo ważne aby wykonać to skrupulatnie. Prawidłowo przygotowana płytka to pewność tego, że lakier nam nie odpryśnie.
Drewnianym patyczkiem delikatnie odsuwamy skórki. Nie robimy tego siłowo! Metalowe kopytko jest lepsze, ale dla niewprawionych osób może okazać się problematyczne. Dużo łatwiej jest nim zrobić sobie krzywdę, dlatego jeśli wcześniej nie wykonywaliście tego samodzielnie, darujcie je sobie. Pamiętajmy też o skórkach po bokach paznokcia, są równie ważne, a często o nich zapominamy.
Nie polecam używać preparatu do usuwania skórek krótko przed wykonywaniem manicure hybrydowego- nie jesteśmy w stanie całkowicie usunąć tłustych pozostałości, co może spowodować szybsze odpryskiwanie hybrydy.
Pilniczkiem skracamy i nadajemy odpowiedni kształt paznokci. Zawsze w tym celu używamy delikatniejszej strony pilniczka (gradacji 180). Łatwo to wyczuć palcami. To ta strona o mniejszych drobinkach.
Kiedy mamy już odpowiedni kształt przystępujemy do zmatowienia płytki. Bufferem ( bloczkiem polerskim) bardzo delikatnie spiłowujemy wierzchnią świecącą warstwę paznokcia. W tym celu również używamy tej delikatniejszej strony buffera.
Krok 2
Kolejnym krokiem jest odtłuszczenie płytki paznokcia. Używamy w tym celu cleanera. Nasączamy nim wacik bezpyłowy, po czym przykładamy do płytki, dociskamy i zsuwamy w stronę wolnego brzegu. Czynność powtarzamy kilkukrotnie aby dostać się do wszystkich zakamarków przy skórkach. Możemy też użyć cleanera w pędzelku, którym dokładnie 'malujemy' paznokcia. Powtarzamy czynność na wszystkich paznokciach i czekamy chwilę aż odparuje.
Krok 3 (można pominąć)
Na paznokcie nakładamy primer bezkwasowy. Cienka warstwa z pominięciem skórek. Zwiększa on przyczepność bazy, ale jeśli go nie posiadacie spokojnie można ten krok pominąć. Osobiście jednak go polecam, bo rzeczywiście przedłuża trwałość mani. Zniknął też u mnie problem z takim odchodzeniem hybrydy od paznokcia. Niby hybryda nie odpryskiwała, ale widziałam czasem, że oddzieliła się od paznokcia po bokach.
Krok 4
Nakładamy cienką warstwę bazy hybrydowej uważając aby nie najechać na skórki. Nie zapominamy też o zabezpieczeniu wolnego brzegu. Następnie utwardzamy w lampie UV 30-60 sec. Zwykłej bazie wystarczy 30 sec. na Proteinowa czy Hardi lepiej dać 60 sec.
Krok 5
Nakładamy pierwszą cienką warstwę wybranego koloru lakieru hybrydowego. Utwardzamy w lampie 30 sec. Jeśli zdarzy nam się zalać skórki należy to wytrzeć (polecam drewniany patyczek) przed utwardzeniem lakieru w lampie. Po utwardzeniu jest już po ptokach i nic z tym nie zrobimy.
Krok 6
Nakładamy drugą warstwę lakieru hybrydowego i ponownie utwardzamy 30 sec. Jeśli kolor nie będzie miał odpowiedniego krycia powtarzamy czynność, ale staramy się nie nakładać za dużo warstw, aby nasze mani nie było za grube.
Krok 7
Zabezpieczamy naszą stylizacje nakładając na całość top hybrydowy. Robimy to bardzo dokładnie zwłaszcza na bokach, nie zapominając oczywiście o wolnym brzegu. Całość utwardzamy w lampie 60 sec.
Krok 8
Po odczekaniu chwili (dosłownie 10 sec.) przemywamy paznokcie cleanerem w celu usunięcia warstwy dyspersyjnej. Robimy to identycznie jak w kroku 2. Jeśli używaliśmy topu bez warstwy dyspersyjnej, pomijamy ten krok.
Krok 9
Nasz manicure hybrydowy jest już gotowy, ale jeszcze na koniec polecam wetrzeć w skórki odrobinę oliwki do skórek. Zajmie nam to dosłownie chwilkę, a pięknie nam je nawilży.
To na tyle mamy już perfekcyjnie nałożony lakier i możemy cieszyć się naszym mani tygodniami.
Czy taki instruktaż był dla Was przydatny?
O czym byście chcieli poczytać w następnym poście krok po kroku ?
10/27/2016
Całkiem niedawno odkryłam w moim mieście sklep z kosmetykami na bazie naturalnej. Bardzo mnie to ucieszyło, bo ostatnimi czasy mam fazę na ...
Całkiem niedawno odkryłam w moim mieście sklep z kosmetykami na bazie naturalnej. Bardzo mnie to ucieszyło, bo ostatnimi czasy mam fazę na tego typu kosmetyki. Nie lubię jednak do końca robić zakupów w internecie. Nie dość, że jednorazowo muszę je zrobić większe, żeby mi się z doliczeniem przesyłki opłacało. To jeszcze muszę na nie czekać. Dodatkowo stacjonarnie mogę na spokojnie sobie zobaczyć, powąchać, doradzić się sprzedawcy co by mi pasowało.
Podczas wizyty w sklepie zaopatrzyłam się w maseczki do twarzy z serii Bania Agafii. Moja skóra ostatnimi czasy nie jest w najlepszej kondycji i przyda się jej intensywny program pielęgnacji. Mam nadzieję, że maseczki poprawia jej stan na dłuższą metę, bo jak na razie dają radę.
Bania Agafii- Maska do twarzy- Dziegciowa oczyszczająca
Maska dziegciowa głęboko oczyszcza skórę twarzy, otwiera pory i kontroluje pracę gruczołów łojowych. Składniki wchodzące w skład maski, usuwają podrażnienia, przywracając skórze zdrowy i zadbany wygląd.
Brzozowy dziegieć - jest naturalnymi antyseptykiem, normalizuje wodno-tłuszczowy bilans skóry.
Organiczny ekstrakt szałwii i altajski miód - tonizują i podnoszą elastyczność skóry.
Sól rapa - otwiera pory i oczyszcza skórę.
Opakowanie
Maseczka jest w bardzo fajnym opakowaniu. Jest to taka większa saszetka z nakrętką. Bardzo wygodnie wydobywa się z niej produkt i łatwo zamyka. Nic się nie rozlewa, nie ma problemów z zamknięciem, co jest dla mnie koszmarem przy zwykłych saszetkach. Opakowanie więc jest dużym plusem zwłaszcza, ze maseczka jest mega wydajna. Do tej pory użyłam jej 8 razy i mam dalej jakoś pół opakowania o ile nie więcej.
Sama szata graficzna jest bardzo estetyczna. Strasznie Mi się podoba i fajnie wyglądają te kosmetyki na półce. Zauważyłam, że jest też spójna dla wszystkich kosmetyków Bani Agafii. Kolejny plus bo łatwo je odnaleźć w sklepie.
Konsystencja/ Zapach
Dosyć gęsta o takiej pudrowo-kremowej konsystencji. Bardzo fajnie rozprowadza się na twarzy, jak bym smarowała się takim gęstym błotkiem. Ma taki mocno rozbielony brązowy kolor. Kiedy zaschnie robi się całkowicie biała.
Zapach ziołowy dosyć przyjemny i nie taki intensywny żeby drażnił podczas noszenia.
Sposób użycia
Nanosimy maskę na oczyszczoną skórę twarzy, omijając okolice oczu, po 10 minutach zmywamy ciepłą wodą. Maskę należy stosować 1-2 razy w tygodniu
Ja do nakładania maski używam pędzelka z Maybeline, który kiedyś dostałam jako gratis do zakupów. Świetnie się do tego sprawdza. Nie lubię nakładać masek palcami zwłaszcza takich do zmycia.
Po ok. 5 min. maseczka zaczyna zastygać i tworzy taką skorupkę na twarzy. Dziwne uczucie, bo zaczyna nas ściągać. Nie bardzo lubię to uczucie więc dobrze, że tylko 10 min ją trzeba trzymać. Ze zmyciem nie ma najmniejszych problemów. Bardzo szybciutko schodzi bez żadnych oporów.
Moja Opinia
Maseczka spełniła swoje zadanie. Bardzo ładnie oczyściła Mi twarz. Skóra po użyciu maseczki jest mięciutka i wygładzona. Bardzo ładnie matuje też skórę, zwłaszcza w mojej problematycznej strefie 'T'. Efekt ten utrzymuje się przez kilka dni.
Po zastosowaniu maseczki trzeba koniecznie nawilżyć twarz, bo jest nieco przesuszona. Co nie jest jednak czymś nadzwyczajnym przy tego typu maskach. Efekt tej jest jednak na tyle mocny że dyskwalifikuje tą maseczkę w moim przypadku. Skóra aż krzyczała o nawilżenie. Spróbuję stosować ją jedynie w strefie 'T', bo na całą twarz odpada.
Maseczka jest godna polecania. Zadowolone będą osoby z cerą problematyczną i przetłuszczającą. Jeśli macie cerę suchą to odradzam.
10/24/2016
Uwielbiam peelingi w każdej postaci. Swojego czasu wykonywałam nawet własny- peeling kawowy. Biorąc pod uwagę jednak fakt, że nie pijam kaw...
Uwielbiam peelingi w każdej postaci. Swojego czasu wykonywałam nawet własny- peeling kawowy. Biorąc pod uwagę jednak fakt, że nie pijam kawy sypanej. Bardzo często zapominałam ją kupić i tym samym nie miałam z czego zrobić peelingu. Dlatego też sięgam po peelingi gotowe. Te z Green Pharmacy są na tyle fajne, że nie mam nawet ochoty na zabawę w robienie własnych. Dziś kilka słów o peelingu żurawinowym.
Green Pharmacy- Peeling cukrowo-solny Żurawina i Malina moroszka
Peeling cukrowo-solny Żurawina i Malina moroszka. Naturalne kryształki cukru i soli. Oczyszczanie, pielęgnacja, aromat, relaks dla ciała i zmysłów. Delikatne złuszczanie naskórka i poprawa mikrokrążenia. Gładka, miękka skóra. Ochrona jej młodości, odżywienie i wzmocnienie dzięki owocowym ekstraktom z żurawiny i maliny moroszki.
Opakowanie
Dosyć standardowe opakowanie przy pilingach czyli wielki plastikowy 'słoik'. Posiada duży otwór więc bez problemu wydostaniemy peeling do ostatniej kropelki. Bardzo lubię takie formy opakowania, bo jest praktyczne w użyciu. Miałam kiedyś peeling wyciskany z tuby i to był koszmar. Ile ja się namęczyłam żeby go wycisnąć. Nigdy więcej! Taki 'słoiczek' jest zdecydowanie wygodniejszy. Jedynie przy mokrych rekach mam problem z jego odkręceniem. Ręce mi się ślizgają po wielkiej nakrętce. Dlatego polecam odkręcić go przed kąpielą.
Opakowanie poza nakrętką jest zabezpieczone sreberkiem. Ma to swoje plusy i minusy. Fajnie, że jest, bo mamy pewność, że nikt nie otwierał peelingu przed nami. Minusem natomiast jest to, że nie można powąchać produktu przed jego zakupem.
Pojemność 300 ml
Konsystencja/ Zapach
Peeling jest biały taki jak wazelina. Podobnie do niej jest też tłusty. Mocno zbity.
Zapach dosyć mocny i wcale nie żurawinowy jak tego oczekiwałam. Powiem szczerze, że po otwarciu byłam nawet zawiedziona gdy go powąchałam. Spodziewałam się poczuć słodkawą nutę syropu żurawinowego a poczułam jakiś perfum i woń mydła. Nie jest on taki zły, ale do moich ulubieńców zdecydowanie nie należny.
Sposób użycia
Niewielką ilością masować zwilżoną skórę, po czym spłukać ciepłą wodą. Stosować 1-2 razy w tygodniu.
Osobiście stosuje go na sucha skórę. Dużo gorzej się rozprowadza, ale efekt ścierania jest znacznie lepszy. Po zwilżeniu drobinki soli/cukru szybko się rozpuszczają i nie ścierają skóry tak jak tego oczekuje.
Po zmyciu pozostawia tłusty film na skórze. Sama skóra natomiast jest mięciutka i fajnie nawilżona. Nie ma potrzeby dodatkowego nawilżania skóry.
Moja Opinia
Bardzo fajny peeling. Nie jest jednak takim mocnym ścierakiem. Ja jestem z niego bardzo zadowolona i na pewno kupie kolejne opakowanie. Może nie koniecznie w tej wersji, bo jednak ten zapach to nie moja bajka. Jeśli jednak chodzi o jego skuteczność to jak najbardziej należny do moich ulubieńców.
A Wy jakie peelingi lubicie?
10/21/2016
Dawno nie było na moim blogu zwykłych lakierów. Hybrydy zawładnęły moim blogiem. Robiąc jednak kosmetyczne porządki znalazłam kilka lakierów...
Dawno nie było na moim blogu zwykłych lakierów. Hybrydy zawładnęły moim blogiem. Robiąc jednak kosmetyczne porządki znalazłam kilka lakierów Eveline miniMax których nigdy nie użyłam.
Zakupiłam je bardzo dawno temu na jakiejś wyprzedaży w Rossmanie i jakoś totalnie o nich zapomniałam.
Lakiery Eveline miniMax #402 nie ma rewelacyjnego krycia, ale przy tego typu lakierach nie jest to nic niezwykłego. Na paznokciach mam 4 bardzo cieniutkie warstwy. Tyle potrzebowałam, aby przestały Mi prześwitywać końcówki. Przy krótszych paznokciach myślę, że 3 warstwy spokojnie dadzą radę.
Sama aplikacja nie sprawia problemów. Lakier ładnie się rozprowadza nie tworząc smug i dosyć szybko schnie. Mimo wszystko i tak używałam kropelek Dry&Shie z Inglota.
Wykończenie jest bardzo błyszczące i nawet nie wymaga użycia topu. Po raz kolejny jednak mimo wszystko go użyłam. Nie planuję nosić długo tego koloru, ale nie chce też odprysków więc pokryłam je moim ulubionym Sally Hansen Insta-Dri
A Wy posiadacie jakies MiniMAX'Y ?
Pozdrawiam
Mroofa
10/16/2016
Ostatni tydzień promocji -49% w Rossmann. Nie szalałam za bardzo i kupiłam jedynie dwie rzeczy. Początkowo planowałam zakupić jakiś podkład ...
Ostatni tydzień promocji -49% w Rossmann. Nie szalałam za bardzo i kupiłam jedynie dwie rzeczy. Początkowo planowałam zakupić jakiś podkład i korektor. Robiąc jednak przegląd kosmetyków w domu uświadomiłam sobie, że mam jeszcze dwa nie użyte podkłady. Po co więc robić zapas skoro te co mam spokojnie starczą do kolejnej edycji -49%.
12.10.2016 - 17.10.2016
podkłady, pudry, róże, bronzery i kolektory do twarzy.
Co do korektora niestety za późno się wybrałam i już wszystkie jasne odcienie zostały wykupione. Na szczęście wybrałam się do Drogerie Natura gdzie obowiązywała akurat promocja -40% na Catrice. Zakupiłam więc tam ostatni jasny Catrice Liquid Camouflage 010 Porcellain.
Lovely Gold Highlighter nie muszę go przedstawiać. Wszystkim dobrze znany i uwielbiany. Zgubiłam swój dotychczasowy rozświetlacz i postanowiłam zakupić ten. Postawiłam na złoty czyli taki w ciepłym odcieniu. Ciągle liczę na to, że znajdę ten poprzedni, a on był bardziej zimny.
Bourjois Silk Edition Touch-up dosyć spontaniczny zakup. Mam sporo pudrów, ale wszystkie są matujące. Chciałam jednak taki co da mi bardziej satynowe wykończenie. Przed pójściem do sklepu oglądałam YouTube i zobaczyłam recenzje tego pudru. Nigdy nie miałam pudru transparentnego więc to świetna okazja żeby wypróbować. Zachęciło mnie już samo opakowanie z obrotowym lusterkiem. Jest po prostu śliczne.
A Wy co kupiliście w ostatnim tygodniu promocji?
Pozdrawiam
Mroofa